365sportu
Koszyk
Zamknij
Kontynuuj zakupy ZAMAWIAM
suma: 0,00 zł
Ulubione produkty
Lista ulubionych jest pusta.

Wybierz coś dla siebie z naszej aktualnej oferty lub zaloguj się, aby przywrócić dodane produkty do listy z poprzedniej sesji.

Szukaj
Produkty
blog 365sportu
Cotygodniowa dawka eksperckiej wiedzy. Sprawdź czym dziś Cię zaskoczymy!

Triathlon Poznań to marka sama w sobie, obok Gdyni największa impreza triathlonowa w kraju, do tego obecna od początku "bumu" na tą dyscyplinę w Polsce. Tym razem wkraczała pod szyldem Challenge Family. Poznań, który podobnie jak Gdynia starał się o logo Iron Man, przegrał rywalizację z przedstawicielem Trójmiasta i musiał zadowolić się drugą światową marką Challenge.

Zawody zaplanowano na dwa dni weekendu : sobota to dystans sprinterski oraz olimpijski, niedziela natomiast to dystans średni, potocznie zwany 1/2.

Atmosferę zawodów czuć już było od czwartku, kiedy to można było odbierać pakiety startowe. Skorzystałem z okazji i właśnie tego dnia ruszyłem po pakiet, aby wszystko zrobić bez kolejek, z możliwością dojazdu autem. Kolejny dzień to piątkowe wstawianie rowerów do strefy zmian i odprawa przed zawodami. Tego dnia triathlon było już czuć na całej Malcie i w jej okolicach, mnóstwo zawodników i osób towarzyszących, piękne słoneczna pogoda. Tylko jeden temat psuł trochę dobre nastroje : prognoza pogody na sobotę. Zapowiadano burzę, grad i wiatr w porywach do 100km/h . Mało optymistyczny obraz pogodowy jak na zawody triathlonowe. Do tego nastrój psuła mi opcja pojawienia się na miejscu o godzinie 7:00 aby wszystko przygotować w strefie zmian i późniejsze, prawie trzy godzinne oczekiwanie na start. Z tym problemem udało się uporać dzięki bratu, który startował w sprincie i obiecał przygotować rower. Tym oto sposobem mogłem spokojnie spać ponad godzinę dłużej:)

Ostatecznie prognozy pogody się zupełnie nie sprawdziły, wiatr co prawda był silniejszy niż zwykle, ale daleko brakowało mu do podmuchów 100 km/h, a nawet do tego co działo się w niedzielę. Do tego było przyjemnie ciepło, trochę słońca, trochę chmur. Można powiedzieć pogoda prawie idealna. Przyjazd na Maltę i zaparkowanie auta w jej pobliżu, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że dogadanie się z kimś kto startował w sprincie w sprawie strefy zmian było dobrym pomysłem. W zaparkowanych autach spali lub drzemali w niezbyt wygodnych pozycjach triathloniści. Myślę, że organizatorzy musieliby przeorganizować pracę strefy zmian, tak aby możliwe było późniejsze wstawianie rowerów i krótszy czas oczekiwania na start, co jak było widać dla wielu osób było męczące.

Przed 10 nastał czas startu. Bardzo lubię to jak organizatorzy w Poznaniu organizują start, przy akompaniamencie super dobranej muzyki, w wystrzałem armatnim. Naprawdę robi to wrażenie i uwielbiam ten moment.

Opisywać przygód z całego mojego startu nie będę, chciałbym tylko skupić się na ewentualnych plusach i minusach. Z pewnością minusem był wiatr, zawodnicy ze sprintu mówili: "wieje do Kostrzyna, od Kostrzyna z wiatrem" , także jadąc z zadowalającą mnie średnią do Kostrzyna, w głowie układałem sobie już jaki to czas wykręcę skoro w drugą stronę będę miał z wiatrem. Niestety okazało się, że kierunek trochę się pozmieniał, wiatr zrobił się boczny i tym samym żadnego z wiatrem z Kostrzyna nie było, a jedynie lekko pod wiatr. No cóż warunki w końcu każdy miał takie same:) Pocieszające i budujące było to, że w żadnym miejscu na trasie nie widziałem draftingu, pewnie wpływ na to miała całkiem spora ilość sędziów, pojawiających się z nagle i niespodziewanie, a może także coraz większa uczciwość zawodników? W każdym razie ja draftingu nie dostrzegłem, a dość bacznie oglądałem innych zawodników.

Po trochę wietrznym rowerze, przyszedł czas na bieg. Od początku wiedziałem, że trasa biegowa będzie dłuższa aniżeli "olimpijskie" 10 km, potwierdzały to także tabliczki z wyznaczonymi kilometrami na trasie biegu. Ostatecznie wyszło grubo powyżej 10 km, bo ok 10,7 km. Pomimo tej niedogodności biegło się naprawdę fajnie, kapela muzyczna znana z poznańskiego maratonu i półmaratonu super przygrywała, licznie zgromadzeni kibice, szczególnie w okolicy mety dzielnie dopingowali. Nic tylko przyspieszać :)

Niestety sobotni start zakończył się niemiłym akcentem ponieważ na trasie zmarł jeden z zawodników. Co jakiś czas ze świata sportowego dochodzą informację o śmierci biegacza czy tak jak tym razem triathlonisty. Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacje takie więcej nie będą się powtarzały, a sport wyjdzie wszystkim wyłącznie na zdrowie.

Sobotnia rywalizacja była dla mnie również okazją do przetestowania kilku produktów z oferty sklepu. Były to sznurówki triathlonowe, dzięki którym nie musiałem wiązać butów, sprawdziły się rewelacyjnie, i mam nadzieje, ze dzięki temu nie spotka mnie więcej taka przygoda jak w Kołobrzegu, w którym na 2 km przed metą musiałem stanąć i wiązać buta. Kolejnym były chusteczki przeciwko parowaniu marki Foggies, w wodzie spędziłem raz z dopłynięciem na linię mety i oczekiwaniem na start ponad 30 min, przez ten czas na okularkach nie pojawił się ani jeden ślad parowania, nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłem. Ostatnim produktem był daszek Compressport, co prawda słońce nie świeciło tak mocno aby był niezbędny, ale wypróbowałem go. Wygodne rozwiązanie, właściwie nie czułem jakbym go miał na sobie. Linki do przetestowanych produktów :

http://365sportu.pl/pl/p/Foggies-chusteczki-przeciwko-parowaniu-okularow-plywackich/304

http://365sportu.pl/pl/p/Daszek-Compressport-bialy/105

http://365sportu.pl/pl/p/Sznurowki-triathlonowebiegowe/149

 

Z kolei niedziela to dzień kibica, kiedy to dopingowałem zawodników na dystansie średnim. Trochę współczułem im pogody, było chłodno i do tego wiało także, ze głowę urywało. Widać to już było po czasach pływania, które były po prostu słabe (oczywiście jak na możliwości zawodników), co zpaewne spowodowane było wysokimi falami. Oglądając etap rowerowy czuć już było wielką imprezę. Zawodnicy pomimo tego wiatru jechali z dużymi prędkościami a jednoślady jakimi się poruszali cieszyły oko. Ostateczne czasy to jak w rodzimym terenie rewelacja, i wyniki których do tej pory w Polsce nie robiono. Czuć było wielki świat triathlonu, również dzięki sprawnej organizacji zawodów. No i ta muzyka na mecie, prawdziwy ogień

Na na zdecydowany plus imprezy:

- bardzo dobra organizacja, słyszałem, że w dla kogoś zabrakło wody, dla kogoś innego plecaka do pakietu startowego, mnie nic z tych rzeczy nie dotknęło także jak dla mnie wszystko dopięte na ostatni guzik

- wolontariusze, dobrze przeszkoleni, nie dość, że pomocni to jeszcze dopingujący, tacy ludzie tworzą klimat wydarzenia

- zespół muzyczny na trasie , pomysł przeniesiony z zawodów biegowych, oby więcej takich zespołów

- dobre obstawienie trasy kolarskiej sędziami

- krążący na trasie kolarskiej wóz technicznych Shimano, który do tej pory stał w miejscu i wielkiego pożytku w razie awarii z niego nie było

- kibice, mnóstwo zgromadzonych na trasie, fajnie dopingujących

Kilka tematów do poprawy:

- organizator reklamował występ Chrisa McCormaca, który miał pokanać 3 dystanse: sprint, olimpijkę i 1/2 , ja osobiście widziałem go tylko na trasie sprintu, a w dniu 1/2 populary Macca wkleił swoje zdjęcia z mety Tour de France. Trochę to jednak dziwne.

- zabezpieczenie rowerów w strefie zmian. Niestety bardzo łatwo było wyjść z rowerem, w dodatku nie swoim. Pamiętam pierwszy triathlon w Poznaniu, na którym skrupulatne sprawdzano wyjście z rowerami, tworzyły się przez to kolejki ale sprzęt był bezpieczny. Trochę nie rozumiem dlaczego organizator zaprzestał tej dobrej praktyki, tym bardziej, że od czasu pierwszego triathlonu w Poznaniu, wartość sprzętów jakie posiadają zawodnicy mocno wzrosła.

- przeniesienie strefy zmian, podyktowane większą ilością zawodników, jak dla mnie zepsuło trochę trasę, ale cóż idziemy z duchem czasu i rosnącą popularnością triathlonu w Polsce. 

- znalazłoby się jeszcze parę mankamentów, ale dość dokładnie przedyskutowano je w internecie, także nie chcę przystępować do dalszego pogłębiania tematu.

Podsumowując , na Poznań Triathlon bawiłem się świetnie. I choć planowałem w przyszłym sezonie nie startować w rodzinnym mieście, a odwiedzić konkurencyjne imprezy, to po bardzo pozytywny doświadczeniu tego roku nie wiem czy nie zweryfikuje tych planów. A wszystkim którzy zastanawiają się czy startować w Poznaniu, z czystym sumieniem polecam tą imprezę. 

Obszerna fotorelacja z zawodów dostępna na fanpage na facebooku https://www.facebook.com/365sportu.sklep.triathlonowy

 

Komentarze do wpisu (0)

Submit
Holder do góry
Szablon Shoper Modern 3.0™ od GrowCommerce
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl